czwartek, 17 lipca 2014

SasuNaru- Yume cz.4 i ostatnia~

- Sa-Sasuke…?- wybełkotał niebieskooki z dziwną mieszaniną uczuć wymalowaną na twarzy w postaci grymasu.
- Pomóc ci?- zapytał kiwając głową w stronę przepełnionych siatek. Szybkim krokiem podszedł do przyjaciela i mijając go pochwycił znaczą część zakupów.
- Ni-Nie... Poradzę sobie!- wydukał mierząc bruneta spojrzeniem. Przyglądał się jego bladej, teraz lekko zarumienionej skórze. Kruczoczarnym włosom, których aktualnie wilgotne kosmyki przyklejały się do czoła, policzków, a także karku czarnookiego. Drobnemu, a zarazem idealnie zbudowanemu, lekko umięśnionemu ciału. A przede wszystkim tym bladoróżowym wargom znajdujących się w jego zasięgu. Skarcił się za te myśli. „Nie.. Tak jest dobrze...” wyszeptał rozum do świadomości. Uzumaki złapał rówieśnika za przedramię i przyciągnął go ku sobie łącząc ich wargi w z początku nieśmiałym i niepewnym pocałunku, który zaledwie kilka sekund później zmienił się w namiętny taniec ich języków. Uchiha upuścił torby z żywnością, która potoczyła się po całym przedpokoju, by przyciągnąć do siebie ukochanego. Jego dłonie wylądowały na biodrach Liska, po czym zsunęły i zacisnęły się na pośladkach chłopaka. Naruto spiął się pod wpływem tego dotyku i zarzucił współlokatorowi ręce na ramiona, całując go bardziej zachłannie. Ku jego rozpaczy zbyt szybko skończył mu się tlen i chcąc nie chcąc musiał odkleić się od wybranka.
 - Przepraszam. Nie wiem co mnie podkusiło...- wyszeptał niesamowicie speszonym głosem. Spuścił głowę i ku swojemu zdumieniu ujrzał pokaźnych rozmiarów wybrzuszenie pod ręcznikiem. Policzki barwy kości słoniowej należące do ostatniego z klanu używającego sharingana pokryły się delikatnym rumieńcem.
- Co ty wygadujesz, młocie?- zapytał z uśmiechem. Uzumaki zdębiał. Minęło tyle lat odkąd ostatnim razem widział ten nieśmiały, ale szczery uśmiech na ustach Sasuke. Odwzajemnił go szczerząc się najbardziej jak potrafił po czym znów go pocałował. Tym razem pewniej. Próbował zdominować ukochanego, jednak wszystkie jego starania spełzły na niczym, gdy dłoń młodszego brata Itachiego spoczęła na jego przyrodzeniu. Z ust Naruto wydobył się niezbyt głośny jęk. Sasuke przejął inicjatywę i nie odklejając się od niebieskookiego poprowadził ich do sypialni pozostawiając w przedpokoju okropny bałagan. Nie czas teraz się tym przejmować. Teraz mamy ważniejsze sprawy. A posprzątać można później. Uchiha popchnął partnera na miękki materac zdejmując z niego ubranie, podczas gdy ten tylko pociągnął za jeden z końców ręcznika, by pozbawić dominującego przy odzienia.
- Sa-Sasu~!- wyjęczał blondyn, gdy brunet wsunął w niego kilka palców przygotowując go na coś większego. Nie mogąc już dłużej się powstrzymywać wyciągnął z niego palce i wszedł w niego delikatnym ruchem. Uzumaki zacisnął powieki z bólu, zaś jego rzęsy skropiły łzy.
- Wszystko w porządku?- tak troskliwego głosu ze strony Sasuke nie słyszał chyba jeszcze nikt. Ostrożnie pogłaskał kochanka po okolonym czarnymi znamionami policzku.
- Tak... Jeszcze...- wysapał Uzumaki poruszając niecierpliwie biodrami. Czarnowłosy
Czarnowłosy zaczął poruszać się coraz szybciej i mocniej, chcąc tym samym dać ukochanemu jak najwięcej przyjemności. Raz po raz uderzał w jego punkt „G” jakim jest prostata, obsypując jego obojczyki i szyję pocałunkami, a także znacząc je ciemnymi malinkami. Naruto jęczał i wił się wykrzykując imię swojego przyjaciela. W końcu doszli oblewając się nawzajem swoim nasieniem.
- Naru...- stęknął Sasuke całując go w czoło i opadając na pościel obok niego. Przyciągnął go do siebie i zamknął go w swym żelaznym
uścisku.- Kocham Cię...- powiedział, nim zmorzył go sen i całe pomieszczenie wypełniły równe, spokojne oddechy.

- Sasuke! SASUKE!- obudził go głos Kabuto dobijającego się za drzwiami.- Wstawaj!
Uchiha rozejrzał się dookoła. Znów znajdował się w tym obskurnym, przesiąkniętym zapachem stęchlizny pomieszczeniu w kryjówce Orochimaru. Wstał, podszedł do drzwi i otworzył je pozwalając okularnikowi zajrzeć do środka.- Nareszcie. Orochimaru-sama przygotował dla ciebie kolejne ćwiczenia. Pośpiesz się, Sasuke-kun.-
mruknął przymilnym głosem i ruszył w tylko sobie znaną stronę, zostawiając Uchihę za sobą.
- A więc to był tylko sen?- zapytał sam siebie opierając się o śliską framugę i przejeżdżając dłońmi po twarzy.- Naruto...
                                                                                 *****
Skończone~! Tak, wiem, zajęło mi to sporo czasu, ale jest! Końcówka najbardziej przewidywalna z możliwych, zwłaszcza po tytule :3 Pisałam to w drodze na Łotwę tydzień temu. Wróciłam dopiero wczoraj i musiałam odespać podróż, dlatego wstawiam to dopiero teraz. Krótkie, ale mam nadzieję, że się spodoba. Jeśli napotkacie jakiś błąd podczas czytania, to przepraszam. Tak to już jest, gdy się pisze na telefonie o trzeciej nad ranem w co chwila podskakującym busie. Pozdrawiam~!

niedziela, 20 kwietnia 2014

SasuNaru- Yume cz.3

- Może wezmę szybki prysznic i ogarnę ten bałagan.- powiedział do siebie.
Wziął ręcznik z szafki w swoim pokoju i poszedł do łazienki. Siedział tam dość długo zbierając myśli. Musiał sobie wszystko przemyśleć. Tak bardzo zranił Naruto, a ten mimo wszystko go szukał do skutku. A teraz jeszcze wyznał Uzumakiemu miłość.
- I co ja mam zrobić?- pytał sam siebie 17-latek. Zrzucił z siebie ubranie, wszedł pod prysznic, odkręcił wodę i usiadł na dnie (szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia jak to się nazywa ;-; dop.aut.). Podciągnął kolana pod klatkę piersiową i oparł głowę o lodowate płytki pozwalając, by gorąca woda znaczyła jego bladą skórę czerwonymi śladami. Postąpił beznadziejnie. Najpierw opuścił wioskę, w której przyszedł na świat oraz swych najbliższych, zaślepiony zemstą i chęcią dania upustu emocjom rozrywającym go od środka od dnia, w którym to był świadkiem, jak jego ukochany starszy braciszek od niechcenia wymordował wszystkich ich krewnych. Przez trzy lata uciekał od wlekącej się zań przeszłości oraz smętnej rzeczywistości, która każdego ranka sprowadzała go na ziemię. Trenował u Orochimaru, aby wreszcie móc wyżyć się na Itachim za to co zrobił. Zebrać siły, by w końcu móc go zabić. Jednakże im ciężej ćwiczył tym gorsze były wyniki. Jego organizm nie wytrzymywał takiej presji i osłabiał się. W między czasie ranił jedyną osobę, na której mu zależało zostawiając ją za sobą i mówiąc, że zrywa wszystkie ich więzi i już nic dla niego nie znaczy. A teraz, po tylu latach tak po prostu z nim zamieszkał i wyznał mu miłość, której sam nie jest pewien. W jeden dzień.
- Jestem takim idiotą…- mruknął sam do siebie przejeżdżając dłońmi po twarzy. Przezroczysta ciecz spływająca po ciele siedemnastolatka powoli ochładzała się pod wpływem czasu. Chłopak szybko się obmył i wyszedł z łazienki, wycierając każdą część swego ciała. W momencie, w którym schodził po schodach przyodziany jedynie w ręcznik przewiązany na biodrach usłyszał ciche szczękniecie zamka w drzwiach wejściowych. Spojrzał w ich stronę lekko przestraszony. Do mieszkania wszedł Uzumaki obładowany masą reklamówek zapełnionych wszelkimi rodzajami artykułów spożywczych. Nie mając wolnej ręki delikatnie popchnął drzwi nogą, które następnie zatrzasnęły się. Ułożył torby z zakupami na podłodze i spojrzał w stronę schodów, na których stał młody Uchiha. Gdy ujrzał nastolatka stojącego półnago na drewnianych stopniach, jego twarz przybrała kolor dojrzałych truskawek.
- Witaj z powrotem…- powiedział czarnowłosy uciekając wzrokiem w jakiś kąt.
- Sa-Sasuke…?

                                                                               *****
Tak na początek po dłuuuugiej przerwie. Wiem, że mało, przepraszam. Niedługo pojawi się dalsza część. Mój styl pisania minimalnie się polepszył, aczkolwiek wciąż jest beznadziejny. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy, mokrego dyngusa i zapraszam do czytania.

niedziela, 9 marca 2014

Powracam do pisania :3


Cześć.
Wow... Jak dawno mnie tu nie było... Przepraszam za tak długą nieobecność i brak wpisów. Możliwe, że niedługo coś napiszę. Może wreszcie skończę "Yume" (oczywiście zakończenie będzie beznadziejne, ale po prostu jakoś od roku nie mogę dorwać weny ;-; Gomene). Nie obiecuję, że cokolwiek szybko się pojawi, aczkolwiek dam z siebie wszystko i postaram się was nie zawieść :3.
Pozdrawiam!

niedziela, 6 stycznia 2013

SasuNaru- Time to fight (oneshot)

Ostatni wpis z SasuNaru w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że się spodoba. Specjalna dedykacja dla Mileny Tyrande. ^^ (Tekst o tematyce erotycznej! Nie lubisz nie czytaj!)
*************************************************************************************
SasuNaru- Time to fight

Był chłodny wiosenny poranek. Słońce dopiero wstawało unosząc się nad pierzyną z chmur. Jego promienie delikatnie pieściły bladą twarz nastolatka.
- Ciekawe co tym razem Kakashi ode mnie chce?- powiedział markotnie do siebie. Zobaczył zbliżającego się blondyna.- Co ty tu robisz Młocie?- warknął.
- O to samo mógłbym spytać ciebie.- odparł chłopak. Stali tak w milczeniu około 10 minut, aż w końcu ujrzeli nadchodzącego mężczyznę.
- Znowu się spóźniłeś sensei- powiedział z wyrzutem niebieskooki.
- Wybaczcie.- powiedział z uśmiechem Hatake.
- Czego od nas chcesz?- zapytał Uchiha. Twarz mężczyzny spoważniała. Uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Będziecie ze sobą walczyć.
- Co?!- Zapytali chórem chłopcy.
- Chcę zobaczyć na co was stać. Ninja nie może się wachać. Odsuńcie się od siebie.
- Nie będę z nim walczyć- powiedział Naruto.
- Boisz się, że coś ci zrobię?- zapytał rywal.- I słusznie.
- Nie boję się. Po prostu nie chcę ci zrobić krzywdy.- odgryzł się Uzumaki.
- Dość tego. Przygotujcie się. Ta walka to nie będzie zwykły pojedynek. Potraktujcie ją poważnie.
Gdy 17-latkowie byli już przygotowani Kakashi ogłosił rozpoczęcie walki. Przez chwilę stali patrząc się na siebie.
- Nie zaatakuję.- rzekł blondyn patrząc w głęboką czerń oczu Sasuke. Jeszcze chwilę stali w ciszy. Nagle czarnowłosy chłopak wyjął swoją katanę i rzucił się na przeciwnika. Syn czwartego nie atakował. Bronił się tylko przed atakami przyjaciela.
- Co jest?! Dobrze się czujesz przestraszony kocie?- zapytał z poirytowaniem Uchiha. Naruto się wkurzył. Nienawidził, gdy tak na niego mówił. Zaczął atakować. Walka rozpoczęła się na poważnie. Była zacięta i krwawa. Czarnooki aktywował drugi poziom przeklętej pieczęci i Mangekyou Sharingana, zaś blondyn aktywował tryb Bijuu. Oboje już stracili prawie całą czakrę.
- Tylko na tyle cię stać Draniu?!- zapytał niebieskooki patrząc na ledwo stojącego przyjaciela. Rozpędził się i pobiegł prosto na niego. Upadli na ziemię. Naruto usiadł mu okrakiem na biodrach. Wziął zamach i już miał go uderzyć pięścią w twarz gdy się zatrzymał.
- Co jest Młocie? Dalej. Uderz mnie.- powiedział Sasuke. Uzumaki pogłaskał go po policzku co go zaskoczyło.- Co ty robisz?- zapytał.
- Nie jestem wstanie cię uderzyć. Po prostu nie potrafię. Jesteś dla mnie zbyt cenną osobą.- wyszeptał blondyn, a w jego niesamowicie błękitnych oczach pojawiły się łzy. Uśmiechnął się najładniej jak potrafił i obdarował usta Uchihy delikatnym pocałunkiem.- Kocham cię Draniu.- powiedział czule odrywając się od jego ust. Ku jego zaskoczeniu czarnooki zaczął oddawać pocałunek zarzucając ręce na jego szyję. Wsunął swój język do buzi ukochanego delikatnie badając podniebienie. Kakashi patrzył zaskoczony na tą scenę.
- Chyba nie będę im przeszkadzać- stwierdził i oddalił się od pola walki.
- Ja też cię kocham Młotku.- wyszeptał młody Uchiha. Zdjął bluzę razem z koszulką Uzumakiego i rzucił ją niedbale na ziemię. Obrócił się tak, że teraz to on był na górze. Obdarowywał szyję blondyna pocałunkami błądząc dłońmi po jego torsie i zahaczając o sutki. Z gardła niebieskookiego wydobył się cichy jęk. Zdjął z kochanka górną część ubrania i głaskał go po plecach. Sasuke nie pozostawał bierny. Jednym ruchem zdjął z ukochanego spodnie razem z bokserkami. Policzki Uzumakiego zróżowiały lekko z zawstydzenia. Rozebrał nastolatka i wpatrywał się w jego nagie ciało z zafascynowaniem. Dłoń czarnookiego spoczęła na stojącej męskości blondyna, który jęknął głośno. Zaczął powoli ruszać ręką. Zbliżył usta do penisa niebieskookiego. Naruto westchnął głośno czując jego oddech na swoim przyrodzeniu. Po dłuższej chwili czarnowłosy wziął męskość kochanka w usta i zaczął energicznie poruszać głową co chwilę zmieniając rytm. Gdy poczuł, że chłopak zaraz dojdzie, oderwał się od niego by móc skraść mu kolejny namiętny pocałunek. Ich języki złączyły się w szalonym tańcu.
-Sasuke… zróbmy to.- wyszeptał Uzumaki.
Uchiha delikatnie wszedł w nastolatka, który jęknął głośno. W jego głosie można było wyczuć ból, a błękitne oczy zapełniły się łzami.
- Naruto wychodzę. Nie chcę ci sprawiać bólu.
- W porządku…
- Nie jest w porządku. Widzę, że sprawia ci to ból. Naruto…- nie dokończył, gdyż blondyn zamknął mu usta pocałunkiem. Poruszał lekko biodrami. Jęki pełne cierpienia zmieniły się w krzyki rozkoszy. Czarnooki zbliżył głowę to klatki piersiowej ukochanego i zaczął ssać jego sutki przygryzać delikatną skórę. W końcu zalała ich fala niewyobrażalnej rozkoszy. Najpierw doszedł Naruto. Po chwili doszedł Sasuke w ciasnym i ciepłym wnętrzu kochanka. Wyszedł z niego i opadł na jego ciało. Wtulił się w nie. Nastała cisza. Jęki kochanków umilkły. Przerywały ją tylko niespokojne oddechy nastolatków.
- Kocham cię Młotku.- wyszeptał młody Uchiha, ponieważ nie był w stanie mówić głośniej.
- Ja ciebie też Draniu.- odpowiedział pieszczotliwie niebieskooki.
                The End.

Informacja

Informacja!
Witam. Mam dla was informację. Zawieszam bloga z SasuNaru z powodu braku weny. Kolejne wpisy pojawią się mniej więcej za miesiąc. Jak na razie Zaczynam pisać opowiadania typu Drarry. Możliwe jest także pojawianie się na moim blogu wpisów o tematyce erotycznej. Nie lubisz? Rozwiązanie jest proste. Nie czytaj. Do następnego wpisu.

wtorek, 18 grudnia 2012

SasuNaru- Yume cz.2

SasuNaru- Yume cz.2

- Naruto… Ja… Ja chyba cię kocham…- odrzekł Sasuke.
Blondyn zamarł. Czyżby się przesłyszał. Słowa, które tak dawno chciał usłyszeć właśnie wydobyły się z ust jego ukochanego. “Ten Drań mnie kocha?” pytał się w myślach. Jego policzki oblały się rumieńcem, a ciało zaczęło drżeć. Patrzyli sobie w oczy.
- M- Możesz powtórzyć?- spytał nieśmiało Uzumaki.
- Ja… chyba cię kocham Młotku.- odpowiedział Uchiha wpatrując się w błękitne oczy ukochanego. Ponownie nastała cisza. Dopiero po piętnastu minutach przerwało ją pukanie do drzwi. Blondyn wstał i poszedł otworzyć drzwi.
- Hej Naruto. Przyszłam sprawdzić co z Sasuke.- powiedziała Sakura.
- A co ma być?- zapytał oschle czarnooki. “Cholera! Że też musiała tutaj przyleźć właśnie teraz!” wściekał się w myślach młody Uchiha.
- Naruto. Czy coś się stało? Wyglądacie jakbyście się ostro pokłócili.- dopytawała się zmartwiona Haruno.
- Nie twój interes.- warknął Sasuke powoli tracąc panowanie nad sobą. “ Czy ona zawsze musi wszystko wiedzieć?! Nie jej interes o czym rozmawiam z Naruto. Jak się zaraz nie zamknie to przysięgam, że jej przywalę.” myślał.
“Gdyby spojrzeniem można byłoby zabijać to dziewczyna już dawno byłaby martwa”- stwierdził w myślach niebieskooki.
- Dobra. Czas wziąć się za robotę.- powiedziała różowo włosa po chwili milczenia.- Zrobię tylko kilka badań i jesteś wolny Sasuke- powiedziała przesłodzonym piskliwym głosikiem. Zresztą jak zwykle gdy rozmawiała z czarnookim.- Zdejmij koszulkę. Uchiha chcąc nie chcąc musiał rozebrać się od pasa w górę. Zdjął koszulkę ukazując swój umięśniony brzuch. Był bardzo dobrze zbudowany. Treningi z Orochimaru zrobiły swoje. Naruto nie mógł oderwać od niego oczu. Wpatrywał się w nastolatka z fascynacją. Ciemnowłosy młodzieniec w głębi duszy wolałby żeby tylko niebieskooki go obserwował i dotykał. Wcale nie chciał by Sakura go badała. Pół godziny później Haruna skończyła badania.
- No Sasuke. Wygląda na to, że już wszystko w porządku.- odezwała się. ”Wreszcie święty spokój.” pomyślał Uchiha. Ubrał się i usiadł na krześle.
- Jeśli to wszystko to ja już pójdę do pokoju.- powiedział.
- Dobrze. Jeszcze dzisiaj odpoczywaj, a jutro możesz wrócić do swoich codziennych zajęć. Oczywiście bez Orochimaru.- powiedziała Haruno.
- Dzięki Sakurciu.- powiedział blondyn.
- No to ja już pójdę. Tsunade na mnie czeka. Ponoć ma do mnie ważną sprawę. Do zobaczenia chłopcy.- powiedziała piskliwym głosikiem i wyszła. Naruto spojrzał na zegarek. Była już 13:00.
- No dobra. Sasuke. Ty idź się połóż i odpocznij, a ja skoczę na małe zakupy. Później wezmę się za robienie obiadu.- powiedział i posłał czarnookiemu swój najpiękniejszy uśmiech.
- Niech będzie.- mruknął nastolatek.- Tylko wracaj szybko.
- Dobrze.- odparł niebieskooki i wyszedł z mieszkania zostawiając Sasuke samego. Uchicha westchnął i rozejrzał się po mieszkaniu.
- Może wezmę szybki prysznic i ogarnę ten bałagan.- powiedział do siebie.
Wziął ręcznik z szafki w swoim pokoju i poszedł do łazienki. Siedział tam dość długo zbierając myśli. Musiał sobie wszystko przemyśleć. Tak bardzo zranił Naruto, a ten mimo wszystko go szukał do skutku. A teraz jeszcze wyznał Uzumakiemu miłość.
- I co ja mam zrobić?- pytał sam siebie 17-latek.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

SasuNaru- Yume cz.1

SasuNaru-Yume cz.1

    Sasuke jak zwykle obudził się w kryjówce Orochimaru.  Rutyna już dawno wkradła się do jego życia. Codziennie robił to samo. Pobudka o 6:00 rano, śniadanie, trening, obiad, trening, kolacja, szybki prysznic i sen. Każdego dnia to samo. Jednak tym razem było inaczej.
- Sasuke co z tobą?!- krzyknął Orochimaru. - Jak dalej będziesz się bić jak baba to zapomnij o pomszczeniu klanu!
Ciemnowłosy chłopak próbował skupić się na walce, ale nie mógł odpędzić od siebie myśli o nim…
“Czemu teraz? Dlaczego znowu o nim myślę? Czyż nie zerwałem więzi? Czemu nie mogę o nim zapomnieć?” Myśli coraz bardziej kłębiły się w głowie 17-latka. Nagle młody Uchiha upadł na ziemię.
- Sasuke?! Wszystko w porządku?!- krzyczał Orochimaru. Jednak młodzieniec go nie słuchał. Pogrążony w myślach podniósł się z zimnych kafelków i ruszył do swojego pokoju. Wszedł do sypialni, zamknął drzwi na klucz i położył się na twardym łóżku.
-Kurwa!!!- krzyknął. Przypomniał sobie jego słowa: “ Czy ktoś kto nie potrafi ocalić swojego przyjaciela może zostać Hokage?” Jego czarne oczy zaczęły się szklić.- Dlaczego zawsze sprawiasz tyle problemów Młotku?
Nastolatek przypomniał sobie swój pierwszy pocałunek. Pierwszą osobą, z którą się pocałował był blond włosy chłopak z klasy Uchihy. “Chciałbym znów poczuć smak jego delikatnych ust”- pomyślał. Jednak skarcił się zaraz “Przecież on i ja jesteśmy chłopakami. Nie możemy być parą. Z resztą o czym ja myślę?!”
Czarnooki zamknął oczy. Gdy je ponownie otworzył nie był już w chłodnym pomieszczeniu, ale w jasnym pokoju z otwartymi oknami przez, które wdzierały się promienie słońca. Leżał teraz w ciepłym łóżku przykryty kołdrą  pod samą szyję. Sasuke wyczuł w powietrzu unoszący się zapach smażonych parówek. Wygramolił się z łóżka i wyszedł z pokoju. Zszedł po schodach do kuchni. Zobaczył gotującego blondyna.
- Hej Draniu. Widzę, że się już obudziłeś.- powitał go niebieskooki.
- Jak widać. - mruknął Sasuke.- Co ja tu robię?
- Namierzyliśmy kryjówkę Orochimaru. Jego ciało powoli zaczęło go odrzucać więc był osłabiony.  Jednak to nie znaczy, że nie był potężny. Jakimś cudem udało nam się Cię odbić.- Opowiadał blondyn. - Sakura powiedziała, że przyjdzie tutaj po południu by sprawdzić stan twojego zdrowia.
- Aha. -odparł młody Uchiha. Usiadł przy stole i czekał aż chłopak poda śniadanie.
- Smacznego Sasuke. - powiedział 17-latek do czarnookiego.
- Taa. Wzajemnie.
Przez jakiś czas jedli w grobowej ciszy. Sasuke przyglądał się blondynowi. Za każdym razem gdy ich oczy się napotkały Uchiha miał wrażenie, że jego serce zaraz wyskoczy mu z piersi. Odłożył sztućce i podniósł się gwałtownie z krzesła.
- Sasuke? Czy wszystko w…- nie skończył ponieważ czarnooki przylgnął do jego ust.
- Zamknij się Młocie- powiedział nastolatek. Blondyn odepchnął ciemnowłosego. Na jego twarzy malowała się wściekłość.
- Co ty do cholery wyprawiasz Draniu?!- wydarł się.
- Naruto… Ja… Ja chyba cię kocham…- odrzekł Sasuke.