- Sa-Sasuke…?- wybełkotał niebieskooki z dziwną mieszaniną uczuć wymalowaną na twarzy w postaci grymasu.
- Pomóc ci?- zapytał kiwając głową w stronę przepełnionych siatek. Szybkim krokiem podszedł do przyjaciela i mijając go pochwycił znaczą część zakupów.
- Ni-Nie... Poradzę sobie!- wydukał mierząc bruneta spojrzeniem. Przyglądał się jego bladej, teraz lekko zarumienionej skórze. Kruczoczarnym włosom, których aktualnie wilgotne kosmyki przyklejały się do czoła, policzków, a także karku czarnookiego. Drobnemu, a zarazem idealnie zbudowanemu, lekko umięśnionemu ciału. A przede wszystkim tym bladoróżowym wargom znajdujących się w jego zasięgu. Skarcił się za te myśli. „Nie.. Tak jest dobrze...” wyszeptał rozum do świadomości. Uzumaki złapał rówieśnika za przedramię i przyciągnął go ku sobie łącząc ich wargi w z początku nieśmiałym i niepewnym pocałunku, który zaledwie kilka sekund później zmienił się w namiętny taniec ich języków. Uchiha upuścił torby z żywnością, która potoczyła się po całym przedpokoju, by przyciągnąć do siebie ukochanego. Jego dłonie wylądowały na biodrach Liska, po czym zsunęły i zacisnęły się na pośladkach chłopaka. Naruto spiął się pod wpływem tego dotyku i zarzucił współlokatorowi ręce na ramiona, całując go bardziej zachłannie. Ku jego rozpaczy zbyt szybko skończył mu się tlen i chcąc nie chcąc musiał odkleić się od wybranka.
- Przepraszam. Nie wiem co mnie podkusiło...- wyszeptał niesamowicie speszonym głosem. Spuścił głowę i ku swojemu zdumieniu ujrzał pokaźnych rozmiarów wybrzuszenie pod ręcznikiem. Policzki barwy kości słoniowej należące do ostatniego z klanu używającego sharingana pokryły się delikatnym rumieńcem.
- Co ty wygadujesz, młocie?- zapytał z uśmiechem. Uzumaki zdębiał. Minęło tyle lat odkąd ostatnim razem widział ten nieśmiały, ale szczery uśmiech na ustach Sasuke. Odwzajemnił go szczerząc się najbardziej jak potrafił po czym znów go pocałował. Tym razem pewniej. Próbował zdominować ukochanego, jednak wszystkie jego starania spełzły na niczym, gdy dłoń młodszego brata Itachiego spoczęła na jego przyrodzeniu. Z ust Naruto wydobył się niezbyt głośny jęk. Sasuke przejął inicjatywę i nie odklejając się od niebieskookiego poprowadził ich do sypialni pozostawiając w przedpokoju okropny bałagan. Nie czas teraz się tym przejmować. Teraz mamy ważniejsze sprawy. A posprzątać można później. Uchiha popchnął partnera na miękki materac zdejmując z niego ubranie, podczas gdy ten tylko pociągnął za jeden z końców ręcznika, by pozbawić dominującego przy odzienia.
- Sa-Sasu~!- wyjęczał blondyn, gdy brunet wsunął w niego kilka palców przygotowując go na coś większego. Nie mogąc już dłużej się powstrzymywać wyciągnął z niego palce i wszedł w niego delikatnym ruchem. Uzumaki zacisnął powieki z bólu, zaś jego rzęsy skropiły łzy.
- Wszystko w porządku?- tak troskliwego głosu ze strony Sasuke nie słyszał chyba jeszcze nikt. Ostrożnie pogłaskał kochanka po okolonym czarnymi znamionami policzku.
- Tak... Jeszcze...- wysapał Uzumaki poruszając niecierpliwie biodrami. Czarnowłosy
Czarnowłosy zaczął poruszać się coraz szybciej i mocniej, chcąc tym samym dać ukochanemu jak najwięcej przyjemności. Raz po raz uderzał w jego punkt „G” jakim jest prostata, obsypując jego obojczyki i szyję pocałunkami, a także znacząc je ciemnymi malinkami. Naruto jęczał i wił się wykrzykując imię swojego przyjaciela. W końcu doszli oblewając się nawzajem swoim nasieniem.
- Naru...- stęknął Sasuke całując go w czoło i opadając na pościel obok niego. Przyciągnął go do siebie i zamknął go w swym żelaznym
uścisku.- Kocham Cię...- powiedział, nim zmorzył go sen i całe pomieszczenie wypełniły równe, spokojne oddechy.
- Sasuke! SASUKE!- obudził go głos Kabuto dobijającego się za drzwiami.- Wstawaj!
Uchiha rozejrzał się dookoła. Znów znajdował się w tym obskurnym, przesiąkniętym zapachem stęchlizny pomieszczeniu w kryjówce Orochimaru. Wstał, podszedł do drzwi i otworzył je pozwalając okularnikowi zajrzeć do środka.- Nareszcie. Orochimaru-sama przygotował dla ciebie kolejne ćwiczenia. Pośpiesz się, Sasuke-kun.-
mruknął przymilnym głosem i ruszył w tylko sobie znaną stronę, zostawiając Uchihę za sobą.
- A więc to był tylko sen?- zapytał sam siebie opierając się o śliską framugę i przejeżdżając dłońmi po twarzy.- Naruto...
*****
Skończone~! Tak, wiem, zajęło mi to sporo czasu, ale jest! Końcówka najbardziej przewidywalna z możliwych, zwłaszcza po tytule :3 Pisałam to w drodze na Łotwę tydzień temu. Wróciłam dopiero wczoraj i musiałam odespać podróż, dlatego wstawiam to dopiero teraz. Krótkie, ale mam nadzieję, że się spodoba. Jeśli napotkacie jakiś błąd podczas czytania, to przepraszam. Tak to już jest, gdy się pisze na telefonie o trzeciej nad ranem w co chwila podskakującym busie. Pozdrawiam~!
czwartek, 17 lipca 2014
niedziela, 20 kwietnia 2014
SasuNaru- Yume cz.3
- Może wezmę szybki prysznic i ogarnę ten bałagan.- powiedział do siebie.
Wziął ręcznik z szafki w swoim pokoju i poszedł do łazienki. Siedział tam dość długo zbierając myśli. Musiał sobie wszystko przemyśleć. Tak bardzo zranił Naruto, a ten mimo wszystko go szukał do skutku. A teraz jeszcze wyznał Uzumakiemu miłość.
- I co ja mam zrobić?- pytał sam siebie 17-latek. Zrzucił z siebie ubranie, wszedł pod prysznic, odkręcił wodę i usiadł na dnie (szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia jak to się nazywa ;-; dop.aut.). Podciągnął kolana pod klatkę piersiową i oparł głowę o lodowate płytki pozwalając, by gorąca woda znaczyła jego bladą skórę czerwonymi śladami. Postąpił beznadziejnie. Najpierw opuścił wioskę, w której przyszedł na świat oraz swych najbliższych, zaślepiony zemstą i chęcią dania upustu emocjom rozrywającym go od środka od dnia, w którym to był świadkiem, jak jego ukochany starszy braciszek od niechcenia wymordował wszystkich ich krewnych. Przez trzy lata uciekał od wlekącej się zań przeszłości oraz smętnej rzeczywistości, która każdego ranka sprowadzała go na ziemię. Trenował u Orochimaru, aby wreszcie móc wyżyć się na Itachim za to co zrobił. Zebrać siły, by w końcu móc go zabić. Jednakże im ciężej ćwiczył tym gorsze były wyniki. Jego organizm nie wytrzymywał takiej presji i osłabiał się. W między czasie ranił jedyną osobę, na której mu zależało zostawiając ją za sobą i mówiąc, że zrywa wszystkie ich więzi i już nic dla niego nie znaczy. A teraz, po tylu latach tak po prostu z nim zamieszkał i wyznał mu miłość, której sam nie jest pewien. W jeden dzień.
- Jestem takim idiotą…- mruknął sam do siebie przejeżdżając dłońmi po twarzy. Przezroczysta ciecz spływająca po ciele siedemnastolatka powoli ochładzała się pod wpływem czasu. Chłopak szybko się obmył i wyszedł z łazienki, wycierając każdą część swego ciała. W momencie, w którym schodził po schodach przyodziany jedynie w ręcznik przewiązany na biodrach usłyszał ciche szczękniecie zamka w drzwiach wejściowych. Spojrzał w ich stronę lekko przestraszony. Do mieszkania wszedł Uzumaki obładowany masą reklamówek zapełnionych wszelkimi rodzajami artykułów spożywczych. Nie mając wolnej ręki delikatnie popchnął drzwi nogą, które następnie zatrzasnęły się. Ułożył torby z zakupami na podłodze i spojrzał w stronę schodów, na których stał młody Uchiha. Gdy ujrzał nastolatka stojącego półnago na drewnianych stopniach, jego twarz przybrała kolor dojrzałych truskawek.
- Witaj z powrotem…- powiedział czarnowłosy uciekając wzrokiem w jakiś kąt.
- Sa-Sasuke…?
*****
Tak na początek po dłuuuugiej przerwie. Wiem, że mało, przepraszam. Niedługo pojawi się dalsza część. Mój styl pisania minimalnie się polepszył, aczkolwiek wciąż jest beznadziejny. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy, mokrego dyngusa i zapraszam do czytania.
Wziął ręcznik z szafki w swoim pokoju i poszedł do łazienki. Siedział tam dość długo zbierając myśli. Musiał sobie wszystko przemyśleć. Tak bardzo zranił Naruto, a ten mimo wszystko go szukał do skutku. A teraz jeszcze wyznał Uzumakiemu miłość.
- I co ja mam zrobić?- pytał sam siebie 17-latek. Zrzucił z siebie ubranie, wszedł pod prysznic, odkręcił wodę i usiadł na dnie (szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia jak to się nazywa ;-; dop.aut.). Podciągnął kolana pod klatkę piersiową i oparł głowę o lodowate płytki pozwalając, by gorąca woda znaczyła jego bladą skórę czerwonymi śladami. Postąpił beznadziejnie. Najpierw opuścił wioskę, w której przyszedł na świat oraz swych najbliższych, zaślepiony zemstą i chęcią dania upustu emocjom rozrywającym go od środka od dnia, w którym to był świadkiem, jak jego ukochany starszy braciszek od niechcenia wymordował wszystkich ich krewnych. Przez trzy lata uciekał od wlekącej się zań przeszłości oraz smętnej rzeczywistości, która każdego ranka sprowadzała go na ziemię. Trenował u Orochimaru, aby wreszcie móc wyżyć się na Itachim za to co zrobił. Zebrać siły, by w końcu móc go zabić. Jednakże im ciężej ćwiczył tym gorsze były wyniki. Jego organizm nie wytrzymywał takiej presji i osłabiał się. W między czasie ranił jedyną osobę, na której mu zależało zostawiając ją za sobą i mówiąc, że zrywa wszystkie ich więzi i już nic dla niego nie znaczy. A teraz, po tylu latach tak po prostu z nim zamieszkał i wyznał mu miłość, której sam nie jest pewien. W jeden dzień.
- Jestem takim idiotą…- mruknął sam do siebie przejeżdżając dłońmi po twarzy. Przezroczysta ciecz spływająca po ciele siedemnastolatka powoli ochładzała się pod wpływem czasu. Chłopak szybko się obmył i wyszedł z łazienki, wycierając każdą część swego ciała. W momencie, w którym schodził po schodach przyodziany jedynie w ręcznik przewiązany na biodrach usłyszał ciche szczękniecie zamka w drzwiach wejściowych. Spojrzał w ich stronę lekko przestraszony. Do mieszkania wszedł Uzumaki obładowany masą reklamówek zapełnionych wszelkimi rodzajami artykułów spożywczych. Nie mając wolnej ręki delikatnie popchnął drzwi nogą, które następnie zatrzasnęły się. Ułożył torby z zakupami na podłodze i spojrzał w stronę schodów, na których stał młody Uchiha. Gdy ujrzał nastolatka stojącego półnago na drewnianych stopniach, jego twarz przybrała kolor dojrzałych truskawek.
- Witaj z powrotem…- powiedział czarnowłosy uciekając wzrokiem w jakiś kąt.
- Sa-Sasuke…?
*****
Tak na początek po dłuuuugiej przerwie. Wiem, że mało, przepraszam. Niedługo pojawi się dalsza część. Mój styl pisania minimalnie się polepszył, aczkolwiek wciąż jest beznadziejny. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy, mokrego dyngusa i zapraszam do czytania.
niedziela, 9 marca 2014
Powracam do pisania :3
Cześć.
Wow... Jak dawno mnie tu nie było... Przepraszam za tak długą nieobecność i brak wpisów. Możliwe, że niedługo coś napiszę. Może wreszcie skończę "Yume" (oczywiście zakończenie będzie beznadziejne, ale po prostu jakoś od roku nie mogę dorwać weny ;-; Gomene). Nie obiecuję, że cokolwiek szybko się pojawi, aczkolwiek dam z siebie wszystko i postaram się was nie zawieść :3.
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)