- Może wezmę szybki prysznic i ogarnę ten bałagan.- powiedział do siebie.
Wziął ręcznik z szafki w swoim pokoju i poszedł do łazienki. Siedział tam dość długo zbierając myśli. Musiał sobie wszystko przemyśleć. Tak bardzo zranił Naruto, a ten mimo wszystko go szukał do skutku. A teraz jeszcze wyznał Uzumakiemu miłość.
- I co ja mam zrobić?- pytał sam siebie 17-latek. Zrzucił z siebie ubranie, wszedł pod prysznic, odkręcił wodę i usiadł na dnie (szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia jak to się nazywa ;-; dop.aut.). Podciągnął kolana pod klatkę piersiową i oparł głowę o lodowate płytki pozwalając, by gorąca woda znaczyła jego bladą skórę czerwonymi śladami. Postąpił beznadziejnie. Najpierw opuścił wioskę, w której przyszedł na świat oraz swych najbliższych, zaślepiony zemstą i chęcią dania upustu emocjom rozrywającym go od środka od dnia, w którym to był świadkiem, jak jego ukochany starszy braciszek od niechcenia wymordował wszystkich ich krewnych. Przez trzy lata uciekał od wlekącej się zań przeszłości oraz smętnej rzeczywistości, która każdego ranka sprowadzała go na ziemię. Trenował u Orochimaru, aby wreszcie móc wyżyć się na Itachim za to co zrobił. Zebrać siły, by w końcu móc go zabić. Jednakże im ciężej ćwiczył tym gorsze były wyniki. Jego organizm nie wytrzymywał takiej presji i osłabiał się. W między czasie ranił jedyną osobę, na której mu zależało zostawiając ją za sobą i mówiąc, że zrywa wszystkie ich więzi i już nic dla niego nie znaczy. A teraz, po tylu latach tak po prostu z nim zamieszkał i wyznał mu miłość, której sam nie jest pewien. W jeden dzień.
- Jestem takim idiotą…- mruknął sam do siebie przejeżdżając dłońmi po twarzy. Przezroczysta ciecz spływająca po ciele siedemnastolatka powoli ochładzała się pod wpływem czasu. Chłopak szybko się obmył i wyszedł z łazienki, wycierając każdą część swego ciała. W momencie, w którym schodził po schodach przyodziany jedynie w ręcznik przewiązany na biodrach usłyszał ciche szczękniecie zamka w drzwiach wejściowych. Spojrzał w ich stronę lekko przestraszony. Do mieszkania wszedł Uzumaki obładowany masą reklamówek zapełnionych wszelkimi rodzajami artykułów spożywczych. Nie mając wolnej ręki delikatnie popchnął drzwi nogą, które następnie zatrzasnęły się. Ułożył torby z zakupami na podłodze i spojrzał w stronę schodów, na których stał młody Uchiha. Gdy ujrzał nastolatka stojącego półnago na drewnianych stopniach, jego twarz przybrała kolor dojrzałych truskawek.
- Witaj z powrotem…- powiedział czarnowłosy uciekając wzrokiem w jakiś kąt.
- Sa-Sasuke…?
*****
Tak na początek po dłuuuugiej przerwie. Wiem, że mało, przepraszam. Niedługo pojawi się dalsza część. Mój styl pisania minimalnie się polepszył, aczkolwiek wciąż jest beznadziejny. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy, mokrego dyngusa i zapraszam do czytania.
Czekam na wiecej tego opowiadania !!!!! <3 Zycze duuzo weny i duuzo czasu na pisanie.
OdpowiedzUsuńI wierze w ciebie, ze skonczysz te opo i nie tylko ^^